ciasta&to i owo23 lut 2012 11:56
Warsztaty smaku z Bożeną Sikoń od kuchni :) (cz.3)
Dzień trzeci, niedziela.
Trzeci dzień na planie rozpoczęliśmy pudrowaniem nosków :). Jako pierwsza pudrowała nos Pani Bożena…

a następnie reszta ferajny :)

Powtórka wiadomości z dnia poprzedniego, przeglądanie i uzupełnianie notatek

Czekamy na klaps i akcję :)

Ekipa jeszcze nie gotowa…

a tymczasem na tyłach jeden z asystentów ze spokojem ostrzy noże :))

Zielone worki do szprycowania zostały rozdane i zaczynamy formować blaty makaronikowe. Ponieważ udało mi się przejąć sprzęt jako pierwszej zostało mi trochę czasu żeby podejrzeć zmagania pozostałych ‘wyciskaczy’.




a Wielki Brat patrzy…

i słucha :)

Nadeszła bardzo przyjemna część warsztatów: dekorujemy torty.
Pani Bożena przygotowała cieniutkie i przepięknie wyglądające chipsy z plasterków pomarańczy.

Do tortu malinowego wykorzystamy świeże owoce.


Czekoladowe dekoracje, które zostały przygotowane w sobotę są już dobrze utwardzone i można je wyjąć z foremek.



Żeby nie zostawić odcisków palców na czekoladzie konieczne jest używanie rękawiczek.


A tu coś specjalnego. Pani Bożena oblała tort czekoladą i…

JEDNYM pociągnięciem szpatuły idealnie wyrównała wierzch tortu! Zrobiła to tak szybko, że trudno było to uchwycić na zdjęciu.


Brzegi tortu zostały obsypane orzechami.

Wierzch tortu Pani Bożena udekorowała pomarańczą i czekoladą.

Teraz z pomocą magicznych foremek powstają czekoladowe kwiatki.



Uczestnicy mają wreszcie przerwę na kawę a tymczasem Ryszard (reżyser zamieszania)…

pozazdrościł nam cukierniczych zmagań i formuje różyczki z masy cukrowej :)


Maestro czekolady wskazuje najpiękniejszą dekorację …

oto ona :)

Po udekorowaniu tortów przystąpiliśmy do konkurencji tworzenia deserów na czas.
Czasu nie było zbyt wiele ale udało nam się stworzyć piękne, niepowtarzalne, smakowite i estetyczne desery :)
Na zdjęciu desery w nieładzie już po degustacji przez jurorów. Ten z pomarańczą jest mój :)

Jeszcze tylko zdjęcie deserów z lotu ptaka…

i jurorzy udają się na naradę

W końcu długo oczekiwana chwila: Pani Bożena podsumowuje warsztaty i ogłasza werdykt.

I na zakończenie jeszcze wspólne zdjęcie (bez Doroty bo akurat Ryszard przepytywał Ją w pokoju zwierzeń)

Na zakończenie relacji z warsztatów smaku chciałam Wam powiedzieć, że udział w nich to była niezwykła przygoda. Zdjęcia pokazują jedynie fragment tego co się działo bo przecież czynnie uczestniczyłam w warsztatach. Aparat chwytałam pomiędzy dekorowaniem, pieczeniem i notowaniem. I choć na początku myślałam, że będzie strasznie to profesjonalizm ekipy pozwolił na szybkie oswojenie się z kamerami i osiągnięcie względnego luzu w czasie odpytywania przez Ryszarda. W czasie warsztatów doskonale się bawiłam ale też nauczyłam się bardzo wielu rzeczy. Pani Bożena Sikoń jest wspaniałym nauczycielem, widać że cukiernictwo jest nie tylko wykonywanym przez Nią zawodem ale także wielką pasją. Ekipa ‘warsztatowców’ to super ludzie, pozytywnie zakręceni pasjonaci. Mam nadzieję, że czasem skrobniemy do siebie jakiegoś emaila :). Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
Sernik czekoladowy
Pyszny, kremowy sernik czekoladowy. Może dlatego tak smakował, że dawno nie piekłam sernika. Chociaż połączenie czekolady i sera to nie do końca mój smak to ten sernik naprawdę polecam. Jest bardzo delikatny, kremowy, rozpływa się w ustach. Brzeg sernika pozostaje kruchy i sypki ale jednocześnie dobrze się „trzyma” :). Wykonanie sernika nie przysporzy Wam trudności, robi się go szybko i łatwo. Polecam!

SERNIK CZEKOLADOWY
1 kg sera (gotowego, mielonego na sernik)
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka esencji waniliowej
4 jajka
100 ml śmietany 30% (słodkiej)
2 łyżki kakao
2 tabliczki gorzkiej czekolady
1 tabliczka mlecznej czekolady
1 łyżka skórki otartej z mandarynki (na najdrobniejszych oczkach)
na spód:
250 g czekoladowych herbatników (typu petitki)
100 g masła
1 łyżka przyprawy korzennej
Herbatniki mielimy w malakserze, dodajemy masło i przyprawę. Miksujemy do chwili gdy składniki się połączą. Do tortownicy (moja miała 24 cm średnicy) wsypujemy masę herbatnikową, rozkładamy równomiernie i ubijamy formując z masy wysoki brzeg. Ja formuję brzeg i spód z pomocą szklanki jest wtedy równy i dobrze ubity.
Czekoladę rozpuszczamy na parze. Ser przekładamy do misy miksera. Dodajemy śmietanę, cukier, kakao, jajka i wanilię, miksujemy na średnich obrotach. Gdy masa będzie jednolita dodajemy czekoladę i skórkę z mandarynki.
Masę przekładamy do tortownicy, wyrównujemy wierzch i pieczemy w temperaturze 160 stopni przez godzinę. Sernik dobrze przygotować na dzień przed podaniem wtedy ładnie stężeje i dobrze się go kroi.

Ciasto kokosowe (bounty)
Pierwszy raz jadłam to ciasto na spotkaniu dla rękodzielniczo zakręconych, które było w KULKOWIE . Upiekła je Basia (balik). Pierwszy zjedzony kawałek od razu podbił moje serce :). Po kolejnym spotkaniu z Basią i Jej ciastem poprosiłam o przepis. To ciasto kokosowe jest naprawdę pyszne, biszkopt jest puszysty i bardzo delikatny, masa kokosowa w sam raz słodka. W oryginale ciasto pieczone jest na blaszce i polewane czekoladą, ja wycięłam z ciasta mini torciki, wierzch masy kokosowej posmarowałam masą z gorzkiej czekolady i śmietany, a całość polałam czekoladą mleczną. Polecam nie tylko wielbicielom kokosu :).

CIASTO KOKOSOWE (BOUNTY)
Biszkopt:
5 jajek
3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Masa kokosowa:
3 szklanki mleka
1 budyń śmietankowy
1/2 szklanki cukru
250 g wiórków kokosowych
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
125 g masła
Masa czekoladowa:
2 tabliczki gorzkiej czekolady
1/2 szklanki kremówki
Na polewę:
2 tabliczki czekolady (dowolny smak)
Białka ubijamy na sztywną pianę, w trakcie ubijania dodajemy stopniowo cukier. Do ubitych białek dodajemy żółtka i jeszcze chwilę ubijamy. Ubita masa powinna być sztywna, jasna i puszysta. Mąkę, proszek do pieczenia i kakao przesiewamy przez sitko do miski. Sypkie składniki łączymy z masą jajeczną delikatnie mieszając (nie mikserem!).
Biszkopt wylewamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 30 minut w temperaturze 170 stopni C.
Przygotowujemy masę kokosową. 2,5 szklanki mleka gotujemy z cukrem i ekstraktem waniliowym. Gdy mleko się zagotuje wsypujemy kokos i gotujemy na małym ogniu przez 20 minut. Masę kokosową mieszamy od czasu do czasu żeby nie przywarła do dna. Po 20 minutach dodajemy masło. W pozostałym (0,5 szklanki) mleku rozprowadzamy budyń śmietankowy (nie trzeba dodawać cukru nawet gdy sposób przygotowania na opakowaniu to zaleca) i wlewamy do masy kokosowej. Intensywnie mieszamy do chwili aż masa zacznie się gotować. Zostawiamy do ostudzenia.
Zimną masę wykładamy na wystudzony biszkopt i równomiernie rozprowadzamy na cieście. W kąpieli wodnej (albo w mikrofalówce) rozpuszczamy 2 tabliczki czekolady i wylewamy na ciasto.
Ja po rozsmarowaniu masy kokosowej na biszkopcie wycięłam z ciasta małe krążki. Gorzką czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej i do gorącej czekolady wlałam kremówkę. Mieszałam czekoladę ze śmietaną aż utworzyła się gęsta masa. Masę czekoladową rozsmarowałam cienką warstwą na masie kokosowej. Po całkowitym wystygnięciu masy czekoladowej całe ciastko polałam roztopioną, gorącą czekoladą.

ciasta&drożdżowe23 paź 2011 02:52
Drożdżowy ślimak z nadzieniem figowym
Dzisiaj mi się śniło, że przez kilka dni jeździłam do Czech po drożdżowe, puszyste bułeczki z makiem. Rano postanowiłam, że muszę upiec coś drożdżowego bo może sen był przypomnieniem, że dawno nic drożdżowego nie piekłam. Maku niestety nie miałam, a ponieważ do sklepu nie chciało mi się iść to nadzienie powstało z rzeczy dostępnych w domu – orzechów, miodu i fig. Ciasto nie jest bardzo słodkie ale jak lubicie słodkie to można bardziej dosłodzić nadzienie.
Zapraszam też do rękodzielni na oglądanie mikołajowych skarpet i kalendarzy adwentowych.

DROŻDŻOWY ŚLIMAK Z NADZIENIEM FIGOWYM
3,5 szklanki mąki pszennej
1/4 szklanki cukru pudru
30 g świeżych drożdży
1 żółtko
300 ml mleka
1 łyżeczka soli
50 g roztopionego masła
Nadzienie:
10 dużych, suszonych fig
1/3 szklanki miodu
1/2 szklanki mielonych orzechów
2 łyżki miękkiego masła
Do smarowania ciasta:
1 białko rozmieszane z 2 łyżkami mleka
W misce miksera rozcieramy drożdże z łyżką cukru, 2 łyżkami mąki i 2 łyżkami mleka. Gdy drożdże lekko się spienią dodajemy do miski pozostałe składniki ciasta i wyrabiamy do chwili aż ciasto będzie gładkie. Ciasto jest lekko klejące ale takie ma być, nie dosypujemy mąki. Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia, ma podwoić objętość.
Suszone figi zalewamy gorącą wodą. Gdy zrobią się miękkie kroimy je na niewielkie kawałki. Pokrojone figi, miód, masło i mielone orzechy miksujemy w malakserze. Masa nie powinna być całkiem gładka, powinny być lekko wyczuwalne kawałki fig.
Gdy ciasto wyrośnie wykładamy je na blat posypany mąką. Wałkujemy je na dość długi prostokąt. Na ciasto wykładamy nadzienie. Ciasto rolujemy (tak jak struclę) i układamy na blasze zwijając w ślimak. Odstawiamy do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto smarujemy białkiem rozmieszanym z mlekiem.
Ciasto pieczemy w rozgrzanym piekarniku (180 stopni) przez 40 – 50 minut.



ciasta&pierniki08 paź 2011 11:33
Piernik marchwiowo – orzechowy
U mnie od wczoraj pachnie świętami :). Za oknem pogoda późnojesienna więc taki piernikowy zapach bardzo ociepla atmosferę. Piernik marchwiowo – orzechowy upiekłam z przepisu mojej Mamy. Dla mnie to najsmaczniejszy piernik jaki jadłam. Dodatek marchwi (która zupełnie nie jest wyczuwalna w cieście) sprawia, że piernik jest delikatny i długo zachowuje świeżość. Tegoroczny sezon świąteczny uważam za rozpoczęty :).

PIERNIK MARCHWIOWO – ORZECHOWY
5 jajek
450 g mąki pszennej
250 g miodu
3 tarte marchewki (ok. 2 szklanek)
2 łyżki kakao
20 g przyprawy do piernika
2 łyżeczki sody
1 szklanka cukru
4 łyżki karmelu (lub ciemnej melasy)*
100 g masła
1 szklanka mielonych orzechów
Mąkę, kakao, sodę i przyprawę do piernika przesiewamy przez sitko do miski.
Masło ucieramy z cukrem, pod koniec ucierania dodajemy żółtka. Do masy maślano – żółtkowej dodajemy na przemian mąkę z przyprawami, orzechy i marchewkę. Pod koniec ucierania dodajemy miód, karmel i ubitą pianę z białek.
Piernik pieczemy w temperaturze 180 stopni przez ok. 1 godzinę. Po godzinie sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest upieczone – czas pieczenia może się zmieniać w zależności od wysokości foremki.
*karmel otrzymujemy podgrzewając na patelni ok. 1/3 szklanki cukru, gdy cukier się roztopi i będzie miał ciemnozłoty kolor dodajemy go do ciasta. Ja zamiast karmelu dodaję ciemną melasę.


« Poprzednia strona — Następna strona »