Smak tych przepysznych, cynamonowych zawijańców poznałam na jarmarku bożonarodzeniowym w Pradze. W oryginale pieczone są na drewnianych wałkach nad ogniem. Obtoczone w cukrowo – cynamonowej posypce, jedzone na ciepło są naprawdę pyszne. Z braku oryginalnego sprzętu wykorzystałam do ich upieczenia butelki po piwie (poj. 0,33 l), które spisały się całkiem nieźle :). Przepis na czeski trdelnik wzięłam z tej strony .

TRDLO
500 g mąki pszennej
80 g roztopionego masła
2 jajka
3 łyżki cukru pudru
200 ml mleka
25 g drożdży
szczypta soli
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
POSYPKA:
cukier kryształ
cynamon mielony
3 łyżki roztopionego masła do smarowania ciasta
Drożdże rozcieramy z łyżką cukru, łyżką mąki i dwoma łyżkami mleka. Odstawiamy do wyrośnięcia. Do miski miksera wsypujemy resztę mąki, cukier puder, sól. Dodajemy jajka, wyrośnięty rozczyn, roztopione masło, wanilię i mleko. Mikserem (hakiem) wyrabiamy ciasto przez kilka minut. Ciasto jest luźne i lepkie. Odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę. Wyrośnięte ciasto wykładamy na blat, wyrabiamy przez chwilę podsypując mąką. Dzielimy ciasto na 12 części.
Butelki myjemy i dokładnie osuszamy. Cukier kryształ mieszamy z cynamonem (w dowolnych proporcjach, tak jak lubicie) i wysypujemy na dość duży, płaski talerz.
Z ciasta formujemy dość długie i cienkie wałeczki. Rozwałkowujemy je na cieniutkie paski o szerokości około 5 cm. Każdy pasek smarujemy roztopionym masłem. Pasek ciasta nawijamy (na zakładkę) na butelkę w ten sposób aby strona posmarowana masłem była na wierzchu. Ciasto nawinięte na butelkę obtaczamy w posypce. Wstawiamy butelki do piekarnia. Trdlo pieczemy ‘na stojąco’ :).
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 10-15 minut (czas pieczenia zależy od grubości ciasta i ilości nawiniętych warstw).
Najpyszniejsze na ciepło :).


































































































































styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Jadłam coś bardzo podobnego na targach agroturystycznych :) takie jeszcze ciepłe były pyszne :)
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Też je jadłam na jarmarku w Pradze, są przepyszne, zastanawiałam się, jak je upiec w warunkach domowych a tu proszę! Cudownie Ci wyszły! Z wielką chęcią wykorzystam przepis:)
Pozdrawiam serdecznie:)
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Wyglądają cudownie i pewnie tak samo dobrze smakują :D
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Cudowności! Ciągle mam w ustach ten smak – paliło w wargi, ale wcinała: jedno, drugie, kolejne.. Cudowne! Koniecznie muszę zrobić!!
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
trudno nazwa, ale bardzo ciekawy przepis i pomysłowe wykonanie:)
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
pychota :) juz sobie wydrukowałam :) A można by np z tego rurki robić? Znaczy … na foremce do rurek?
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Fajnie się nazywa! A ja się tak zastanawiam,czy nie jadłam czegoś podobnego w Zakopanem w tym roku. Tylko to były większe rulony, takie kokony, ale oni je nazywali węgierskim przysmakiem, więc moze to nie to?
Jednak wyglądało podobnie.
Jadło się, odrywając palcami. Było bardzo słodkie, jak dla mnie za bardzo nawet, ale pachniało cudnie. Oczywiście wybrałam cynamonowe.
:))
Ciekawa jestem ,czy to jest to samo.
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
a ja podobne jadłam w Zakopanem :) oj pyszne były i z różnymi posypkami nie tylko cynamonową :)
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Już wygooglałam. To jest jednak to samo:)
Węgierski Kürtőskalács.
Najwięcej było tego na Gubałówce. Powiem Ci,że dość drogo sobie liczyli, a smak mnie aż tak bardzo nie zachwycił, po prostu slodkie były bardzo ;)
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
myślę, że można zrobić na foremce do rurek :) będą w wersji mini :)
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
ależ cudeńka!I przepiękne zdjęcia, dziękujemy za dodanie jednego z nich!
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
Jadłam coś takiego w Zakopanym jako węgierski przysmak były z różnymi dodatkami. Pyszne ciepłe i chrupiące.
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
jeeeej…jestem zachwycona!!! zachwycona…to coś dla mnie:)))
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
cynamonowe pierścionki :) wyglądają niezwykle, na dodatek uwielbiam cynamon…
styczeń 4th, 2012 at %I:%M %p
o! pierwszy raz takie widzę… ciekawe, jak smakują…
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
Wow! SUPER!
A mi Asiek mówiła, że w domu się nie da – już chciałem czekać na sezon grilowy ;-)
Są przepyszne – odkrycie tegorocznego pobytu w Pradze na jarmarku
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
Aniu jesteś genialna :)
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
W Krakowie na jarmarku świątecznym tez takie można było zjeść, nazywały się osie gniazdka i były dość sporych rozmiarów, podobno przysmak kuchni węgierskiej. Bardzo , bardzo pyszne. :)
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
Niezwykłe! Aż chce się przegryźć coś słodkiego :)
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
Wyglądają olśniewająco! Nigdy w życiu nie próbowałam takich „pierścieni”… Nawet nie wiedziałam, że istnieją ;)
Przepis zapisany, ale mam wątpliwości czy uda mi się stworzyć podobne arcydzieła :) Pzdr Aniado
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
a ja widziałąm takie na Jarmarku Bożonarodzeniowym we Wrocławiu …ale stała tam tak długa kolejka, ze odechciało mi się na nie czekac ….a teraz upeikę sobie sama:) pysznie wyglądają:)
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
O jak fajnie, ze podałaś na nie przepis:) jadłam takie niedawno, co prawda jako węgierski przysmak, ale całkiem to smaczne było:) A swoją droga to ciekawe czy te czeskie i węgierskie to jedno i to samo;)
styczeń 5th, 2012 at %I:%M %p
Rewelacja !!!
styczeń 6th, 2012 at %I:%M %p
Dziękuję Wam bardzo. Tu: http://namiotle.pl/wp-content/uploads/2012/01/trdlo4_namiotle.jpg
zobaczcie zdjęcie trdla na „foremce” :)
styczeń 6th, 2012 at %I:%M %p
pyszne to musi być;)))
styczeń 6th, 2012 at %I:%M %p
OOO jakie cudeńka!! Super :)
styczeń 6th, 2012 at %I:%M %p
a ja widziłam norymberdze i wiem jak to się robi, z moją niemiecką przyjaciółką smażyła te rury cała ekipa (4 osoby)
styczeń 7th, 2012 at %I:%M %p
O nie nie robić mi się nie chce, ale do zjedzenia jestem pierwsza w kolejce ;)))
Aniu śliczne są!
styczeń 7th, 2012 at %I:%M %p
super wygląda… musi być pycha :)
styczeń 8th, 2012 at %I:%M %p
ale to ładne!
styczeń 8th, 2012 at %I:%M %p
Widziałam je ostatnio w Krakowie, nie wiem czy dokładnie te same co w Czechach, ale w każdym razie bardzo podobne i nabrałam ochoty, żeby je upiec. Brak sprzętu i przesyt słodkości skutecznie jednak odwlekły moje pieczenie. Teraz jednak przypomniałaś mi znowu o tym smakołyku i znów zaczynam się na nie napalać :D A jeszcze patent na butelkę, co sprawia że nie muszę kminić czy byłby dobry, bo mam przykład, że jest… Dzięki wielkie! :D
styczeń 13th, 2012 at %I:%M %p
To coś podobnego jak sękacz? Mmm pysznie wygląda
buziaki !
styczeń 13th, 2012 at %I:%M %p
Wygląda pysznie;D Ciekawe, czy takie jest w rzeczywistości.
styczeń 14th, 2012 at %I:%M %p
ah! ;D
zrobiłaś w końcu!!!
jak miło ;)
robiłam je z tego samego przepisu, ale na takich małych metalowych rurkach i nie bardzo wyszły, ale ten pomysł z butelkami po piwie był naprawdę niezły ;)
muszę znowu zrobić ^^
styczeń 16th, 2012 at %I:%M %p
Jadłam te cudeńka w Pradze, są przepyszne. Dziękuję za przepis na pewno spróbuję, a pomysł z butelkami – rewelacja, nie wpadłabym na to:)
styczeń 20th, 2012 at %I:%M %p
świetnie wyglądają i są naprawdę pyszne bo jadłam takie w Pradze i zabieram się za pieczenie od października ale nie miałam pomysłu jak to zrobić :) Dobry pomysł z butelkami. Z wiązku z tym mam pytanie czy do butelek nalewałaś wody czy były puste,mam obawę że pękna podczas pieczenia.
styczeń 20th, 2012 at %I:%M %p
Butelki w czasie pieczenie były puste, nie pękła ani jedna.