
Bardzo fajny pomysł na makowiec. Piecze się go „do góry nogami” i waśnie taki sposób pieczenia sprawia, że biszkopt jest bardzo lekki, puszysty i idealnie wyrośnięty. Przepis bazowy pochodzi z gazetki Ciasta Domowe, ten który podaję jest trochę zmodyfikowany.
Biszkopt:
5 jajek
3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
5 łyżek oleju
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Masa makowa:
500 g maku
3 jajka
1 szklanka cukru pudru
150 g masła
2 łyżki miodu
4 łyżki oleju
100 g siekanych orzechów
100 g płatków migdałowych
Mak sparzyć i zmielić. Żółtka ubijamy z cukrem na jasną, puszystą masę. Do masy żółtkowej dodajemy masło. Gdy składniki się połączą wsypujemy mak, orzechy oraz dodajemy miód i olej. Z białek ubijamy sztywną pianę i delikatnie łączymy z masą makową.
Blaszkę o wymiarach 30 x 30 cm wykładamy pergaminem, przekładamy do blaszki masę makowa i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.
W czasie gdy mak się piecze przygotowujemy biszkopt.
Z białek ubijamy sztywna pianę. Pod koniec ubijania wsypujemy cukier. Gdy piana jest dobrze ubita dodajemy żółtka, olej i mąkę z proszkiem do pieczenia. Ciasto wylewamy na gorącą masę makową. Pieczemy ciasto jeszcze przez około 20 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy biszkopt jest upieczony.
Po upieczeniu odwracamy ciasto „do góry nogami”. Biszkopt jest spodnią warstwą. Wierzch ciasta (czyli warstwę makową) można polać lukrem lub posypać cukrem pudrem.
Nie przepadam za dodatkiem cytrynowej skórki w wypiekach i niechętnie dodaję skórkę do ciast. Jednak w tych ciastkach dodatek skórki z limonki bardzo wzbogaca ich smak. Ciasteczka są mało skomplikowane w wykonaniu, jedynym warunkiem powodzenia jest odpowiedni czas pieczenia. Ciasteczka pieczone zbyt długo są twarde i chrupiące, pieczone krótko są miękkie i bardzo smaczne.
2 3/4 szklanki mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki soli
150 g miękkiego masła
1 1/2 szklanki cukru
1 jajko
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
1 łyżeczka otartej skórki z limonki
1/2 tabliczki czekolady
W misce mieszamy sodę, mąkę, sól i proszek do pieczenia.
Masło ucieramy z cukrem na puszystą, jasną masę. Do masy jajeczno maślanej wbijamy jajko, dodajemy wanilię i skórkę z cytryny. Wszystko dokładnie mieszamy i stopniowo dodajemy do masy sypkie składniki.
Z masy formujemy małe kulki i układamy je na blasze, wyłożonej pergaminie, w sporej odległości od siebie. Kuleczki lekko rozpłaszczamy dłonią.
Ciastka pieczemy w temperaturze 180 stopni około 8 minut. Ciastka mają pozostać bardzo jasne, dół nie powinien być zrumieniony, a wewnątrz powinny być miękkie – mniej więcej jak brownies. Ciastka pieczone zbyt długo będą twarde i niesmaczne.
Czekoladę rozpuszczamy na parze. Półpłynną czekoladą smarujemy ciasteczka i sklejamy po dwa ze sobą. Odkładamy aż czekolada zupełnie zastygnie.
Do tej pory robiłam rozetki z tego przepisu. Ale kiedy na blogu Once Upon a Plate znalazłam trochę zmodyfikowany przepis postanowiłam go wypróbować. Niewielka zmiana proporcji znacząco zmieniła smak rozetek. Są bardziej kruche i delikatniejsze. Lepsze :)
2 jajka
1 łyżka cukru
1/4 łyżeczki soli
1 szklanka mąki
1 szklanka ciepłego mleka
1 łyżeczka esencji waniliowej
olej do głębokiego smażenia
Do posypania:
1 szklanka cukru pudru
2 łyżeczki cynamonu (ale niekoniecznie)
Wszystkie składniki razem miksujemy. Ja zrobiłam to w dzbanku do koktailu. Gdy ciasto jest gładkie i nie ma w nim grudek odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie sprawdzamy czy ciasto jest odpowiednio gęste. Powinno być nieco bardziej gęste niż ciasto na naleśniki. Gdyby było za gęste dodajemy 2 – 3 łyżki mleka, gdy za rzadkie 2-3 łyżki mąki.
Rozgrzewamy olej. Przed pieczeniem zanurzamy foremkę na minutę w oleju. Następnie zanurzamy foremkę w cieście i natychmiast wkładamy do tłuszczu. Foremkę zanurzamy w cieście do 3/4 jej wysokości. Gdy zanurzymy ją całą ciasto oblepi foremkę i nie „odczepi się” od formy. Po kilku sekundach pieczenia rozetka „odczepi” się od foremki. Rozetki smażymy 20 – 30 sekund aż nabiorą złocistego koloru. Po wyjęciu z tłuszczu ciasteczka odsączamy na papierze.
Gorące rozetki posypujemy cukrem pudrem.
Przepis na te rogale znalazłam kilka lat temu w kalendarzu z odrywanymi karteczkami. Już dawno chciałam je upiec ale jakoś z rezerwą podchodziłam do ziemniaków, które dodaje się do ciasta. Okazało się, że zupełnie niesłusznie. Rogale z dodatkiem ziemniaków są bardzo puszyste i delikatne. Pięknie wyrastają. Z masłem i miodem – idealne na śniadanie.
Zaczyn:
1/4 szklanki ciepłego mleka
2 łyżki cukru
1 łyżka mąki
80 g drożdży
Ciasto:
1/2 szklanki roztopionego masła
1/2 szklanki mleka
3 jajka
4 szklanki mąki
1 łyżka soli
1 1/2 szklanki ziemniaków ugotowanych i rozgniecionych na purre
Zaczyn: drożdże, cukier, łyżkę mąki i 1/4 szklanki mleka rozcieramy na gładką masę. Odstawiamy do wyrośnięcia. Zaczyn powinien dwukrotnie zwiększyć objętość i bardzo się spienić.
Ciasto: ziemniaki i jajka łączymy na gładką masę. Dodajemy mąkę, zaczyn, sól i 1/2 szklanki mleka. Gdy wszystkie składniki ciasta się połączą wlewamy rozpuszczone masło. Wyrabiamy ciasto przez kilka minut. Ciasto może być trochę klejące ale nie dosypujemy mąki. Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia. Gdy podwoi objętość wykładamy ciasto na blat oprószony mąką. Chwilę wyrabiamy ciasto i dopiero teraz mocno podsypujemy mąką gdyby przywierało do blatu.
Ciasto dzielimy na dwie części. Każdą część wałkujemy na okrągły placek o grubości 1 cm. Kółkiem do pizzy dzielimy każdy placek na 8 trójkątów. Zaczynając od szerszej strony zwijamy rogale. Rogale układamy – w dużych odstępach – na blaszce, na której będą się piekły i odstawiamy do wyrośnięcia. Wyrośnięte rogale można posmarować żółtkiem lub mlekiem.
Rogale pieczemy 15 – 20 minut w temperaturze 190 stopni C.
W oryginalnej wersji z tego przepisu wychodzą pyszne maślane rogaliki. Postanowiłam jednak przepis nieco zmodyfikować i upiekłam zawijańce z cynamonem. Ciasto jest bardzo miękkie i delikatne. Dobrze wyrasta i pięknie pachnie w czasie pieczenia.
1 szklanka ciepłego mleka
3/4 szklanki ciepłej wody
40 g drożdży + 1/2 łyżki cukru
1/2 łyżki soli
¼ szklanki cukru
65g miękkiego masła
1 jajko + 1 żółtko
5-6 szklanek mąki
30 g roztopionego masła
6 łyżek cukru + 2 łyżki cynamonu – do posypania
Wodę , drożdże i 1/2 łyżki cukru mieszamy mikserem. Odstawiamy aż drożdże zaczną pracować i płyn zacznie bąbelkować. Dodajemy 1 1/2 szklanki mąki i miksujemy przez 30 sekund. Po tym czasie dodajemy mleko, cukier, sól, miękkie masło, jajko i żółtko. Miksujemy ciasto, z pomocą robota kuchennego, i wsypujemy po jednej szklance mąki. Miksujemy aż ciasto będzie elastyczne i zacznie odstawać od miski. Zostawiamy do wyrośnięcia – ciasto powinno podwoić swoją objętość. Wyrośnięte ciasto odgazowujemy uderzając ciastem kilka razy o blat. Dzielimy ciasto na 6 części i odstawiamy na 5 minut. Każdy kawałek ciasta wałkujemy na prostokątny placek, 3 placki smarujemy obficie rozpuszczonym masłem i posypujemy cynamonowo – cukrową posypką. Placki z posypką przykrywamy plackami bez posypki cynamonowej. Każdy placek dzielimy – nożem do pizzy – na paski o szerokości 3 cm. Każdy pasek zwijamy w roladkę. Roladki układamy w blaszce do pieczenia zostawiając między nimi 2-3 cm odstępu. Odstawiamy zawijańce do wyrośnięcia – powinny się trochę napuszyć, a wolna przestrzeń między zawijańcami powinna się wyraźnie zmniejszyć.
Pieczemy w temperaturze 170 stopni przez około 15 minut. Gorące zawijańce smarujemy pozostałym, rozpuszczonym masłem.
Z tych proporcji wychodzi 20 sporej wielkości zawijańców.